Po przeczytaniu informacji o przeznaczeniu przez Rosję 650 miliardów dolarów na zbrojenia przypomniała mi się książka "Następne 100 lat" George'a Friedmana. Zadziwiające jest jak szybko jego prognozy się sprawdzają. Friedman ostrzegał, że Rosja rozpocznie nieuchronny wyścig zbrojeń i w ciągu 25 lat może dojść do wojny z Polską lub przynajmniej Rosja będzie poważnie prężyć muskuły. Właściwie III wojna światowa według Friedmana jest w XXI wieku nieunikniona jednak wcale nie rozpocznie się ona w Europie. Zainteresowanych odsyłam jednak do lektury.

Autor typuje kraje które mają największe szanse zostania mocarstwami. Stawia na Polskę jako kraj skazany na sukces ponieważ posiada on wszystkie atrybuty potrzebne do bycia mocarstwem przynajmniej regionalnym. Od młodych energicznych spragnionych sukcesu Polaków po zbawienne dla kraju położenie geopolityczne. Według Friedmana właśnie to położenie które było zawsze dla Polski przekleństwem właśnie w XXI wieku uczyni ją wielką. Autor widzi Polskę jako ostatni bastion wolności najbardziej wysunięty na wschód. Twierdzi, że nieuchronna jest kolejna zimna wojna pomiędzy Zachodem, a Rosją. Jednak tym razem to nie Niemcy Zachodnie lecz  właśnie Polska jako kraj graniczny zyska najwięcej. Zdaje sobie on sprawę, że w tej chwili mało kto typuje Polskę jako mocarstwo jednak przypomina, że po II wojnie światowej nikt rozsądny nie sądził, że biedny i zacofany kraj jakim była Korea Południowa osiągnie sukces z silną gospodarką oraz armią. Podobnie było z Japonią oraz Niemcami. Ich sukces był także możliwy ze względu na ich geopolityczne położenie. Mocarstwa rodzą się dość szybko. Zauważa, że wystarczy 20 - 25 lat. Jednak według autora sukces Polski może być możliwy tylko dzięki ścisłej współpracy z USA które pomogą dozbroić i zreformować polską armię. A będą do tego zmuszone właśnie z powodu geopolitycznego położenia Polski.

Wiem, że niektórym trudno sobie wyobrazić Polskę jako mocarstwo, ale ja nie mam z tym problemu. Być może należe właśnie do tego nowego pokolenia opisanego w książce. Pokolenia głodnego sukcesu. Aby zostać mocarstwem musimy myśleć jak mocarstwo. Obecna klasa polityczna raczej widzi Polskę jako mało liczące się województwo europejskie. Dla większości Polaków to stanowczo za mało. I właśnie dlatego uważam, że sukces jest możliwy ponieważ nie wystarcza nam rola pionka ponieważ Polska jest zbyt wielkim i zbyt poważnym krajem, aby pozostać zmarginalizowana.

Władimir Putin w swoim ostatnim wywiadzie dla CNN w 2010 roku zapytany dlaczego grozi rozmieszczeniem rakiet w Obwodzie Kaliningradzkim stwierdził, że to nie on zbliża się do granic NATO, ale Zachód zbliża się do granic jego terytorium. Ostatnio również ten jego strach przed jedną nieuzbrojoną rakietą Patriot daje wiele do myślenia. Oni się boją. Nie boją się jeszcze nas, ale boją się tego co może nastąpić. Po prostu jeśli pozwolą na choćby najmniejszą obecność wojskową w strefie którą uznają za buforową to już nie będą w stanie powstrzymać wyścigu zbrojeń. Dalej wszystko potoczy się już jak lawina.

Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś złudzenia, że sojusz z Rosją lub przynajmniej normalne partnerstwo jest możliwe to niestety, ale jest po prostu naiwny. Konfrontacja jest nieunikniona. Polska rozwijając się będzie po prostu musiała się "rozpychać". Rosjanie o tym wiedzą i nie mają innego wyjścia jak właśnie wyścig zbrojeń. Prognozy Friedmana zostały również potwierdzone w notach ujawnionych przez Wikileaks. Polskie służby również oceniają, że w perspektywie 20 lat Rosja może stanowić poważne zagrożenie. Konfrontacja nie musi oznaczać jednak gorącej wojny. Zimna wojna w geopolitycznym położeniu Polski może okazać się zbawienna. Stara Europa naturalnie nie chcę do tego dopuścić ponieważ zdaje sobie sprawę, że taka konfrontacja osłabi ich znaczenie na arenie międzynarodowej natomiast nieprawdopodobnie wzmocni Polskę także w oczach USA. Tak samo jak Niemcy Zachodnie w czasach zimnej wojny w XX wieku. Przy takim założeniu wszelkie resety z Rosją nie są dla Polski korzystne, ale w dłuższej perspektywie nie są również korzystne dla USA. Amerykanie zdają sobie z tego sprawę. 

Powracając jednak do książki to Friedman popełnia wielki błąd kompletnie bagatelizując znaczenie Chin w XXI wieku. No, ale wszystkie jego prognozy opierają się na tym, że w XXI wieku USA nadal będą mocarstwem światowym jednak już starszym, bardziej dojrzałym niż w XX wieku.