F-35 to myśliwiec wielozadaniowy piątej generacji budowany w ramach projektu Joint Strike Fighter. Koszt projektu 40 mld dolarów finansowany głownie przez Stany Zjednoczone. Przyłączyły się do niego również w ramach partnerstwa 8 innych państw: Wielka Brytania, Włochy, Holandia, Kanada, Turcja, Australia, Norwegia, Dania, Izrael oraz Singapur.

F-35 to przyszłość. Samolot ma być następcą F-16. W 2007 roku, a dokładnie w marcu na portalu wiadomości24.pl czytamy:

"Polska chce przystąpić na zasadach partnerskich do programu budowy myśliwca „następnej generacji” JSF F-35 Lockheed Martin – przyszłego następcy F-16. Już zwróciliśmy się do Amerykanów z oficjalnym pytaniem w tej sprawie. Liczymy na transfer nowoczesnych technologii dla naszego przemysłu, a w przyszłości na zakup super myśliwca po okazyjnej cenie."

"Resort obrony zakłada, że moglibyśmy współprodukować super nowoczesne samoloty i uczestniczyć w ich dostawach od 2015 r. - Chcemy nie tylko przyglądać się projektowi, ale też brać udział w pracach nad jego budową i produkcją – przyznał sekretarz stanu w MON Marek Zająkała podczas spotkania z sejmową komisją obrony. Obecny wraz z nim na tym spotkaniu gen. Franciszek Gągor, szef sztabu generalnego wyjaśnił, że w opinii wojska F-35 JSF będzie najlepszym myśliwcem, który mógłby w przyszłości zastąpić wchodzące teraz do służby polskie F-16."

"To pierwsza wymiana informacji pomiędzy stronami. Jesteśmy zainteresowani warunkami zakupu samolotów JSF. Decyzji politycznej jeszcze nie ma, ale już wiadomo, że jeśli ona zapadnie, będzie się wiązać z potężnymi wydatkami – twierdzi minister. Resort na razie nie przedstawia kosztów, jakie jesteśmy gotowi ponieść. Wszystko zależy od odpowiedzi Amerykanów, na którą właśnie czekamy, warunków, jakie przedstawią i wyniku późniejszych negocjacji. Pytani przez nas eksperci wojskowości szacują, że musiałoby to być minimum 120– 50 milionów dolarów, w obecnej fazie projektowania samolotu – tyle zapłaciła większość z dziesięciu państw biorących udział w programie."

Kto był promotorem przystąpienia do projektu JSF? Okazuje się, że Radosław Sikorski jeszcze jako minister obrony narodowej:

"Jako szef resortu zabiegał o uczestnictwo Polski w programie JSF na warunkach obserwatora - bez ponoszenia kosztów. – Cieszy mnie to, że ten pomysł nie upadł, ale jeszcze został poszerzony i teraz zabiegamy o partnerstwo w programie. Takie uczestnictwo będzie dla nas bardzo opłacalne – powiedział nam ucieszony informacją o zamiarach swoich następców."

"Zdaniem Sikorskiego, Polska zabezpieczyłaby w ten sposób przyszłość swojego lotnictwa, stwarzając sobie dogodne warunki zakupu kolejnego po F-16. samolotu - w przyszłości moglibyśmy częściowo spłacać je produkcją niektórych komponentów do JSF-a. Dzięki uczestnictwu w programie nasza zbrojeniówka oraz przemysł cywilny skorzystają na transferze najnowocześniejszych amerykańskich technologii.– To dobry biznes, warto w niego włożyć pieniądze. Jeśli nie uda nam się to teraz, w przyszłości - kupując samolot - będziemy musieli zapłacić dużo więcej – ocenia."

W 2006 roku czyli rok przed wypowiedzeniem powyższych słów pan Sikorski jeszcze jako szef MON wizytował USA razem z Jarosławem Kaczyńskim, ówczesnym premierem: